Co skłania nas do rozpoczęcia ćwiczeń Tai Chi? Czego tak naprawdę szukamy w obcej dla nas kulturowo sztuce? Czy są to pytania, które zadają sobie ludzie rozpoczynający naukę?

Być może nie jest nam to specjalnie obce, jeżeli aż tak wielu ludzi chce się zajmować tym tematem i robią to z takim zaangażowaniem. Może po prostu odnajdujemy tam to, co mieliśmy kiedyś, ale straciliśmy. W filozofii wschodu mówi się o pierwotnej naturze człowieka, która jest przynależna każdemu ludzkiemu istnieniu, ale którą tracimy w ciągu naszego życia. Szczególnie, kiedy żyjemy w społeczeństwie tak uprzemysłowionym i zabieganym jak nasze, w którym kontakt z naturą jest raczej niewielki, po prostu nie mamy już na to czasu. Jeśli nie mamy kontaktu z naturą to także z tą pierwotną naturą człowieka, ponieważ jesteśmy częścią przyrody. A żeby ją odnaleźć, sięgamy po różne metody, które nam pomogą w odnalezieniu harmonii z wszechświatem, Tai Chi, Zen, Yoga, indiańskie praktyki szamańskie i wiele innych rzeczy. Wszystkie one nie są wytworami społeczeństw przemysłowych, ale najczęściej starych kultur, z odległych stron świata. Te stare kultury stawiały na całościowy rozwój człowieka, w sferze intelektualnej, emocjonalnej i duchowej, z pełnym zrozumieniem praw, jakimi rządzi się cała przyroda.

A co my mamy? Kulturę chrześcijańską, która czy tego chcemy, czy nie i tak wywodzi się z tradycji wschodniej. Co prawda bliskowschodniej, ale do dalekiego wschodu całkiem niedaleko. W naszej tradycji od zawsze istniały podobne metody pracy z człowiekiem, jak medytacja, czy obserwowanie przyrody dla lepszego jej zrozumienia. Wszystko to zostało zapomniane, zakazane, bądź było dostępne tylko dla nielicznego grona wtajemniczonych, tak na wschodzie jak na zachodzie.

W obecnych czasach, gdy świat staje się globalną wioską, nie ma mowy o tajemnicach, nie da się już niczego ukryć wszystko staje się bardzo dostępne, jest na wyciągnięcie dłoni. Brać, wybierać nie przebierać, tylko co, oto jest pytanie. Sięgamy po wszystko, co jest dostępne, a jest tego sporo. Takie np., Tai Chi; przychodzimy na nie z różnych powodów, mamy słabe zdrowie i chcemy je sobie poprawić, słyszeliśmy że jest to tajemnicza sztuka walki, rozwija duchowo. Ale jednocześnie przychodzimy z jakimś wyobrażeniem o tej sztuce i najczęściej jest ono inne od tego, które spotykamy w rzeczywistości. Jeśli nam się nie spodoba lub efekty nie są takie, jakich byśmy oczekiwali, to idziemy gdzieś indziej, i cały proces rozpoczyna się od początku, Tai Chi, Yoga, Zen, i jeszcze coś innego. Takie podejście do niczego nie prowadzi i to jest właśnie przekleństwo naszych czasów. Mamy wszystko i nie umiemy z tego skorzystać, najczęściej brak nam cierpliwości. Gdyby pójść jedną określoną drogą to zawsze się dokądś dojdzie, wybierając kilka na raz najczęściej donikąd.

Dawniej, jeśli ktoś rozpoczynał kroczenie jakąś ścieżką, to szedł nią przez całe życie, raczej nie miał szans na znalezienie czegoś ciekawszego, i raczej nie o to chodziło. Najczęściej to nauczyciel dobierał sobie uczniów, czasami był to tylko jeden człowiek, a nauczyciel z dużym doświadczeniem rzadko się mylił w doborze człowieka, a kandydatów było wielu.

Obecnie to uczniowie dobierają sobie nauczyciela, nie wiedząc nawet, co tak naprawdę ma on do przekazania, ponieważ czas, jaki wspólnie razem spędzają jest najczęściej za krótki. Ale dobrze jest sobie przypomnieć przysłowie, "nauczyciel zjawia się, kiedy uczeń jest gotowy". Tylko czy będziemy umieli rozpoznać właściwy czas i nauczyciela? I tak jak było dawniej tak i teraz, każda sztuka i droga będzie przekazywana tylko nielicznym, nie ma już zakazów i tajemnic, pozostaje konkretna praca do wykonania. Kto będzie chciał ten podejmie się najtrudniejszych zadań.